Nowy Jork. Miasto, do którego chciałaby wyjechać 1/8 ludzi na świecie. Miasto, które nigdy nie zasypia. Miasto mojego życia. Kochałam ten klimat, miejskie taksówki, moją pracę w piśmie Glamour. Uwielbiałam tutejszy Central Park, jedzenie w budkach i imprezowanie. Lecz, niestety, wszystko się skończyło.
Miałam 24 lata, gdy przeżyłam wypadek samochodowy. Złamałam kręgosłup, dwie ręce i duży palec lewej nogi. Poruszam się na wózku inwalidzkim. Od tamtej pory moje " życie " to jedna, wielka walka o przetrwanie. Autobusy, centra handlowe, schody... to wszystko mnie przeraża. Do końca mego nieszczęsnego żywota jestem skazana na wózek.
When she was just a girl
She expected the world
But it flew away from her reach, so
She ran away in her sleep
And dreamed of
Para-para-paradise, Para-para-paradise, Para-para-paradise
Every time she closed her eyes
Śpiewałam.
When she was just a girl
She expected the world
But it flew away from her reach
And the bullets catch in her teeth
Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night the stormy night she'll close her eyes
In the night the stormy night away she'd fly
Tańczyłam.
And dreams of
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh-oh
She'd dream of
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh-oh
Chodziłam.
La la la la la la la la la la la la la
And so lying underneath those stormy skies
She'd say, "oh, ohohohoh I know the sun must set to rise"
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
W myślach.
She expected the world
But it flew away from her reach, so
She ran away in her sleep
And dreamed of
Para-para-paradise, Para-para-paradise, Para-para-paradise
Every time she closed her eyes
Śpiewałam.
When she was just a girl
She expected the world
But it flew away from her reach
And the bullets catch in her teeth
Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night the stormy night she'll close her eyes
In the night the stormy night away she'd fly
Tańczyłam.
And dreams of
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh-oh
She'd dream of
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh-oh
Chodziłam.
La la la la la la la la la la la la la
And so lying underneath those stormy skies
She'd say, "oh, ohohohoh I know the sun must set to rise"
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
This could be
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Para-para-paradise
Oh oh oh oh oh oh-oh-oh
W myślach.

Obudził mnie zapach świeżo zaparzonej kawy i upieczonych tostów, który tak mocno drażnił moje nozdrza, że otwarłam oczy. Podniosłam się do pozycji siedzącej i i rozejrzałam się po sypialni.
Miętowe ściany, jasna drewniana podłoga i ciemne meble idealnie ze sobą kontrastowały, a małe dodatki typu figurki dodawały temu wszystkiemu uroku. Jedynie wózek stojący tuż obok mojego łóżka szpecił wygląd pokoju.
Zawołałam mamę, która po chwili pojawiła się w moim pokoju. Kobieta była ubrana w szarą koszulę i uprasowane dżinsy, a na jej twarzy widać było zmęczenie. Pomogła mi wsiąść na wózek i się umyć. Uczesała mnie i ubrała, by po chwili zjechać ze mną na dół. Uśmiechnęłam się do niej lekko, a ona odpowiedziała mi tym samym gestem.
Śniadanie zjadłam z mamą, która po posiłku zawiozła mnie do ośrodka rehabilitacyjnego. Sama wygramoliłam się z samochodu, i z drobną pomocą kobiety wsiadłam na wózek. Popychając koła, powoli zbliżałam się do wejścia głównego.
Wnętrze budynku było urządzone naprawdę minimalistycznie, gdzieniegdzie stał jakiś kwiatek. Ściany pomalowane na pudrowy róż, jasne panele... To wszystko przypominało mi mój apartament w NY, a co za tym idzie, także życie. Szybko odgoniłam te myśli, bo nie chciałam być smutna. Uśmiechnęłam się lekko na widok Black`a, mojego prywatnego fizjoterapeutę, który wszedł właśnie do pomieszczenia.
- Cześć Sky, dzień dobry pani Jackson - przywitał się uprzejmie Black - możemy zaczynać? Mamy dzisiaj dużo do roboty i...
- Oczywiście, Black. Opiekuj się nią - kiwnęła głową na mnie i ruszyła do wyjścia, by zaraz zniknąć w samochodzie i odjechać.
Poprowadził wózek do sali treningowej, gdzie zwykle odbywała się rehabilitacja. Wziął mnie delikatnie na ręce i położył na materacu. Rozpoczęliśmy od ćwiczeń mięśni nóg, a skończyliśmy na karku. Mężczyzna posadził mnie z powrotem na dwukołowcu i popchał pojazd aż do małej kawiarenki.
Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać:
- A więc...
- Zdania nie zaczyna się od " A więc ", White - przerwałam mężczyźnie
- Sky! Prosiłem Cię wiele razy żebyś nie mówiła do mnie po nazwisku! - oburzył się - To trochę dziwnie brzmi...
- Black White, faktycznie, nie jest to zbyt fajne - stwierdziłam - Ale fajnie się tak do ciebie mówi!
Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu, a on dał mi kuksańca w bok. Roześmiałam się dźwięcznie, a on razem ze mną.
- Słuchaj, idę po coś do picia, zaraz wracam - powiedział i zniknął za ścianą.
Po kilku długich minutach wrócił z dwoma kawami latte. Podał mi jedną z nich, i zaczął siorpać swoją.
- A więc..
- White, mówiłam ci coś - skarciłam go.
- A więc - podkreślił mocno te słowa - jak nogi? Lepiej? Czytałem ostatnio o złamaniach kręgosłupa, i ten kto nie zerwał rdzenia ma szansę chodzić. Niewielką, ale ma.
- Tak, Black, dzięki za troskę. Możemy spróbować, ale to kolejne wydatki. Wiesz dobrze, że mamie ledwo wystarcza pieniędzy. A ja już nie pracuję w Glamour, nie mam pensji, tylko jakąś cholerną rentę.
Resztę poranka i południa spędzili na dalszych ćwiczeniach. Po rehabilitacji przyjechała matka. Gdy wyjeżdżałyśmy spod ośrodka, podała mi dużą kopertę.
- Wstąpiłam na chwilę do domu, i zauważyłam list - powiedziała - Na pewno listonosz go przyniósł gdy wyjeżdżałyśmy. Widziałam jak gonił go pies Parkinsonów.
Uśmiechnęłam się i otworzyłam kopertę.
Droga panno Jackson!
Z radością informujemy panią o tym, że została pani przywrócona na stanowisko redaktora naczelnego w piśmie Glamour™! Do listu dołączony jest osobny, w którym dyrektor firmy zawarł wszystkie potrzebne informacje. Mamy wielką nadzieję że się pani zgodzi, ponieważ pani artykuły były bardzo ciekawe! Pani najbliższy termin pracy będzie w następny poniedziałek o 700.
Z poważaniem, zastępca dyrektora firmy Glamour
słowo:
Cześć i czołem, kluski z rosołem! :) Tutaj V. która przychodzi ze swoim nowym blogiem nad którym pracowała dwa tygodnie! Pierwsze rozdziały napisane, mam nadzieję ze są bez żadnego błędu. Krytykę przyjmuję, ale obrażanie już nie. Pozdrawiam! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz